Pomysłowość twórców popularnych filmów nie zna granic. Jakiś czas temu można było zobaczyć w kinach super film pod tytułem Avatar, a już krążą plotki, że tworzy się obecnie wersję porno tego filmu. W gruncie rzeczy to jakaś forma reklamy i jestem zdania, że będzie skuteczna, gdyż seks jest coraz częściej tematem tabu.
Ale nie tylko w dużych produkcjach doszukamy się szczypty porno. Dotyczy to też amatorskich filmów, zamieszczane na YouTube, które coraz częściej zawierają podchwytliwe tytuły. Nazwy zawierające podchwytliwy tytuł, łatwiej przyciągają uwagę i stąd takie a nie inne tytuły. Ostatnio coraz więcej pokazuje się filmików inspirowane grami komputerowymi. Takie hity jak Tomb Raider w których nie brakuje ładnych i seksownych aktorek staje się już klasyką.
Nawet amerykańskie kreskówki tworzy się z udziałem scen
porno. W serisach takich jak RedTube znajdziemy wersje pornograficzne tych filmów, poprzez wyszukanie słowa cartoon. Popularna niegdyś kreskówka Simsonowie jest już klasycznym przyykładem. Możemy jeszcze poczekać na oficjalną wersję Misia Uszatka, ze scenami rodem z filmów porno.
Dorosli internauci dzięki takiej egzotyce na pewno wyszukają coś dla siebie z wieku dzicięcego i zarazem elementu, wzbudzającego ich erotyczne fantazje. Pozostaje jednak pytanie, gdzie należało by postawić granice i czy czasem to wszystko nie zaczyna się robić chore ?
Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,6257534,trackback
komentarze (0) | dodaj komentarz